niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 2.


- Cześć córciu! Jak tam w szkole? - zapytała moja mama gdy usłyszała ,że weszłam do domu. 
- Dobrze. - skłamałam. Zresztą jak zwykle. 
- To wspaniale. Za pół godziny będzie obiad. Nie spóźnij się. - popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się. Odwzajemniłam uśmiech. Sztuczny.Ale odwzajemniłam. Poprawiłam torbę i ruszyłam po schodach do mojego pokoju. Gdy weszłam do niego , odłożyłam torbę i od razu rzuciłam się na łóżko. Mhm. Jak ja to kocham. Odetchnęłam z ulgą ,że jestem już w swoim domu, w swoim pokoju, sama. Nareszcie. Po kilku minutach leżenia i patrzenia się w sufit wyciągnęłam z kieszeni telefon i słuchawki. Podłączyłam je do telefonu ,a po chwili w słychać było męski głos. Tak, kocham ten głos. Słuchałam jego słów mówiących po raz kolejny "Be alright". To mnie w pewien sposób odprężało. Czułam się bezpieczna. Po kilkunastu minutach mama zawołała mnie na obiad. Zatrzymałam piosenkę ,która leciała mi w telefonie i ruszyłam na dół. Usiadłam naprzeciwko mamy ,złapałam widelec i jakby nigdy nic zaczęłam jeść obiad. Co chwilę patrzyłam na mamę. Nie odzywałyśmy się. Czułam jej wzrok na mnie , lecz nie zwracałam na to uwagi. Może próbowała coś we mnie wykryć? Ta. Powodzenia. Po kilku minutach zaczęło mnie to jej całe "szperanie" z lekka wkurzać. Popatrzyłam się na nią.
- Co ? Coś się stało? - zapytałam jej.
- N. nie nic. 
- Na pewno? - zapytałam jej jeszcze raz.
- Tak. 
Na tym zakończyła się cała rozmowa.Dziwne. Po zjedzonym obiedzie wzięłam talerz i ruszyłam do zmywarki. Włożyłam naczynia i poszłam do swojego pokoju. Tym razem nie miałam ochoty na leżenie i patrzenie się w sufit. Wyciągnęłam laptop i włączyłam go. Po chwili ukazała mi się tapeta z Justinem. Jego śliczne długie włosy i ten szczery ,słodki uśmiech. Sama się uśmiechnęłam ,a po chwili weszłam na twittera. Zaczęłam pisać i rettwetować tweety jakby nigdy nic. Odpisywałam ludziom, a oni mi. Uwielbiam to. To ,że tak się wszyscy rozumiemy. I chociaż nie znamy się , to jednak potrafimy się kochać. Po godzinie patrzenia się w ekran monitora ,wyłączyłam laptop i postanowiłam wyciągnąć pamiętnik.

To takie kochane. Ale co? To ,że są na świecie osoby, których nie znasz, których nigdy nie widziałaś na oczy ,a potrafią sprawić abyś ty się uśmiechnęła. To naprawdę miłe. Kochają Cię mimo twoich wad. Pomagają Ci wtedy ,kiedy tego potrzebujesz. A ty zawsze chcesz ich przytulić. Chcesz im powiedzieć w twarz jak wiele im zawdzięczasz. Niestety tutaj , gdzie mieszkam nie ma takich osób. Nie ma tutaj ich. A mogłyby zdziałać więcej niż na zwykłym portalu społecznościowym. Ale taki portal społecznościowy, jest dla mnie cholernie ważny. Czemu? Gdyby nie on , na pewno nie było by mnie tutaj.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz